Warto się starać nawet wtedy, gdy sił brak
#1
 
1. Czy możesz opowiedzieć o swojej chorobie (na ile możesz opowiedzieć)?
Właściwie od zawsze chorowałam. Na początku była to ostra alergia. Potem doszły do tego problemy z nerkami, które przerodziły się w zespół nerczycowy. Niestety mojej choroby nie potrafiły zatrzymać żadne lekarstwa i w końcu musiałam mieć przeszczep.
 
2. Co było najtrudniejsze dla Ciebie w chwili, gdy dowiedziałeś się o chorobie?
Dla mnie najtrudniejszym momentem, nie była informacja o chorobie tylko o konieczności przeszczepu. Pamiętam że do tego momentu ciągle wierzyłam że jakoś magicznie wyzdrowieję. Kiedy dowiedziałam się że będę miała przeszczep poczułam, że pozbawiono mnie całej nadziei.
 
3. Co Ci pomogło zaakceptować swoją sytuację? Co dawało Ci najwięcej siły?
Bardzo ciężko było mi się pogodzić z sytuacją. Kiedy moje nerki działały coraz gorzej, miałam coraz mniej siły i czułam że powoli coraz bardziej oddalam się od normalnego życia. Na pewno pomogli mi ludzie, którzy byli wokół. Moi rodzice bardzo mnie wspierali, do tego stopnia, że kiedy już dializowałam przeprowadziłam się do nich. Mam też wspaniałych przyjaciół. Zawsze rozumieli, że mogą czuć się gorzej i nie mam siły się z nimi spotkać. W pewnym momencie odnalazłam też Boga o którym wcześniej zapomniałam i to pomogło mi zrozumieć, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Jeżeli mam takie doświadczenia to widocznie będą mi jeszcze potrzebne. W tej chwili cieszę się, że dzięki doświadczeniom jestem tym kim jestem.
 
4. Czy możesz opowiedzieć o momentach trudnych dla siebie, chwilach zwątpienia? Jak je przezwyciężałeś?
Chwil zwątpienia było sporo. Ponieważ miałam coraz mniej energii, to często okazywało się, że nie mogę już robić tego co kilka miesięcy wcześniej. Najgorzej było chyba z pracą. Ciągle próbowałam podejmować jakieś prace, z których musiałam rezygnować ponieważ kończyło się zupełnym wyczerpaniem. To może się wydawać dość dziwne, ale praca na pełen etat  była moim największym marzeniem.
 
5. Czy możesz opowiedzieć o trudnościach (wahaniach, wątpliwościach, zwątpieniach, zniechęceniach, innych) jakie napotykałeś? Co było takiego, co przeważyło nad nimi, jak je przezwyciężałeś, aby podejmować kolejne kroki?
Najbardziej zniechęcające było dla mnie oczekiwanie na przeszczep. W moim wypadku ciągle była mowa o przeszczepie wyprzedzającym, ale cały czas coś go opóźniało, aż w końcu trafiłam na dializy. Później kiedy już miałam wyznaczony termin przeszczepu, dostałam sepsy. Za każdym razem, kiedy coś szło nie tak, najpierw na chwilę się załamywałam, ale później dochodziłam do wniosku, że widocznie jest w tym jakiś ukryty sens, którego w tej chwili nie dostrzegam. Na pewno pomagała mi w tym wiara. Ostatecznie okazało się, że faktycznie opóźnienia wyszły mi na dobre, więc jak widać miałam rację.
 
6. Gdybyś miał wskazać pięć rzeczy, które były Ci pomocne w radzeniu sobie po wypadku, co to było? , np. czy było coś co motywowało Cię do walki z chorobą? Skąd brałeś siły?
Przede wszystkim cały czas czułam, że pewnych rzeczy nikt za mnie nie zrobi. Na samą chorobę ciężko było mi coś poradzić, ale włożyłam sporo determinacji w skończenie studiów. Na obronę pojechałam prosto ze szpitala, po pierwszych dializach. To zawsze będzie mój mały powód do dumy. Dokładnie tak samo czułam się kiedy po operacji starałam się jak najwięcej wstawać i chodzić, mimo że na początku strasznie bolało. Cały czas czułam, że muszę walczyć, żeby jakoś przetrwać ten trudny okres, a wszystko jakoś się ułoży.
 
7. Możesz wskazać osoby, które pojawiły się na tej drodze, które jakoś wpłynęły na Twoje życie. Nie musisz ich tu wymieniać dokładnie z imienia, jeśli nie chcesz, ale dla swoich potrzeb możesz wypisać konkretne osoby, organizacje, mentorów. Co dała Ci znajomość z nimi, poznanie ich, jakie wsparcie od nich otrzymałeś, jaką rolę odegrali w Twoim życiu po wypadku? Być może te osoby, organizacje, instytucje, programy dalej są dla Ciebie wsparciem. O tym także możesz napisać.
Ogromnym autorytetem jest dla mnie moja babcia, która od dawna poważnie choruje na płuca. Właśnie od niej nauczyłam się, że warto się z całych sił starać nawet wtedy, gdy tych sił brak.  Zawsze trzeba patrzeć na jasną stronę każdej sytuacji, nawet jeżeli ciężko ją dostrzec. Ogromne wsparcie dostałam też od mamy, która cały czas wspierała mnie psychicznie i zdecydowała się zostać dawcą, żebym nie musiała za długo czekać. W tej chwili jestem też pod opieką wspaniałej lekarki. Jest to niesamowicie ciepła osoba, która wspiera mnie nie tylko medycznie, ale też uśmiechem i rozmową.
 
8. Gdybyś miał wskazać rzeczy, które były Ci pomocne w radzeniu sobie przez te lata co to było? Co pomogło Ci w odbudowaniu rzeczywistości na nowo? Skąd brałeś siły?
W moim wypadku po operacji, było tak, jakby świat nagle się dla mnie otworzył, ponieważ całe życie byłam chora. Nie mam pojęcia jak to jest być w pełni zdrowym. Zawsze pomagało mi myślenie, że większość ograniczeń, mogę przezwyciężyć staraniami i że każda ciężka chwila jest potrzebnym doświadczeniem. Kiedy przeszłam przeszczep po prostu poczułam, że to jest ten moment do którego się przygotowywałam i teraz czas wykorzystać te wszystkie siły, które zdobyłam przez moje doświadczenia.
 
9. Jak Twoja sytuacja wygląda teraz? Co Ci pomaga?
W tej chwili jestem bardzo zadowolona z mojego życia. Oczywiście pozostało mi pewne poczucie straconych lat, wciąż mam wrażenie że ktoś ukradł mi pewien ważny etap życia, ale myślę że otrzymałam za to coś innego i jest to dla mnie cenne. Gdzieś z tyłu głowy mam też lęk przed odrzutem, dlatego staram się nie zostawiać sobie za dużo czasu na zastanawianie się nad tym. Oczywiście nie jest tak, że to przez co przeszłam nie pozostawiło na mnie żadnego śladu, dlatego chodzę obecnie na terapię. Można powiedzieć że powoli dochodzę do siebie fizycznie i psychicznie.
 
10. Co chciałabyś powiedzieć osobom, które są na początku drogi pt. Życie z chorobą?
 
Choć to trudne do choroby trzeba po prostu się przyzwyczaić i uznać ją za część swojego życia. Ja zawsze starałam się traktować to jako, coś naturalnego, co po prostu jest częścią mnie. I co jeszcze trudniejsze trzeba znaleźć złoty środek pomiędzy nie robieniem niczego, bo jest się chorym, a nie przyjmowaniem jakiejkolwiek pomocy, bo chce się być traktowanym jak ktoś całkiem zdrowy. No i oczywiście, absolutnie najważniejsze jest pozytywne nastawienie i nadzieja.
 
11. Jeśli miałbyś nadać tytuł swojej historii, jak by on brzmiał?
Żyję teraz.
 
Dziękujemy za podzielenie się Twoją historią i Twoim doświadczeniem.
Wierzymy, że dzieląc się tym wszystkim co jest częścią Twojego życia, możesz pomóc innym.

Z Igą rozmawiała Wiktoria Dróżka
Odpowiedz


Nowe posty z tego działu muszą zostać zaakceptowane przez moderatora.
[-]
Szybka odpowiedź
Wiadomość
Wpisz tutaj swoją odpowiedź.

Weryfikacja obrazkowa
Wpisz tekst znajdujący się na obrazku w pole poniżej. Ten proces pozwala chronić forum przed botami spamującymi.
Weryfikacja obrazkowa
(wielkość znaków nie ma znaczenia)

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości