Pauza, zatrzymanie jest ogromną wartością
#1
Bug 
 Co się wydarzyło?
 7 lat temu mój mąż bardzo ciężko zachorował. Mieliśmy 35 lat, dwoje małych dzieci. Był to nowotwór o bardzo szybkim przebiegu i wysokiej agresywności. W ciągu 2 miesięcy odwiedziliśmy niezliczoną ilość lekarzy aby otrzymać ostateczną diagnozę. Był to dla nas ogromny szok zwłaszcza, że choroba była już bardzo zaawansowana.
 
Jak wyglądało Wasze życie przed chorobą?
Żyliśmy szybko, oboje pracowaliśmy, robiliśmy kariery. Dzisiaj mam wrażenie, że pędziliśmy z wartkim nurtem nie zauważając życia wokół nas. Skłamałabym mówiąc, że nie pochłonęła nas praca, że nie robiliśmy rzeczy wartościowych, wręcz przeciwnie, rozwijaliśmy swoje zainteresowania, spędzaliśmy czas z naszymi dziećmi, zapewnialiśmy im wiele ciekawych zajęć, spotykaliśmy się z przyjaciółmi. Robiliśmy to jednak bez uważności, w biegu, nie zatrzymując się, szukając wciąż nowych stymulacji.
 
Z czym zmierzaliście się w czasie choroby?
To czas zatrzymania. Trudny czas dla nas wszystkich. Mojego męża, który w ciągu 6 miesięcy spędził 120 dni w szpitalu, dla dzieci, które czuły grozę sytuacji, odczuwały fizyczny brak Taty i niedosyt Mamy biegającej między szpitalem, domem i pracą, wreszcie dla mnie. Ja przeżywałam strach nie tylko o życie mojego Męża, ale także ogromny lęk o ból jaki przeżywają moje dzieci. Mimo tego wszystkiego udało nam się w tym okresie być razem, bardzo blisko. Przeszliśmy burzę, która paradoksalnie była czasem zatrzymania.
 
Czy pamiętasz jakieś ważne punkty przełomowe w Twoim życiu po chorobie?
 W mojej głowie, ale także w naszej rodzinnej nomenklaturze czas podzielony jest na ten przed i po chorobie. Pozornie nie wydarzyły się żadne spektakularne zmiany. Jesteśmy jednak innymi ludźmi i nie chce używać tutaj górnolotnych wyświechtanych prawd o tym, że choroba uświadomiła nam/mi co jest w życiu najważniejsze. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że była początkiem głębokiego procesu jaki przeszłam.  Pozwoliła mi dostrzec, że pauza, zatrzymanie jest ogromną wartością. W ciszy słychać głos serca własny i najbliższych. W procesie tym pozwoliłam sobie na puszczenie wielu napięć, zrezygnowanie z pracy zawodowej.  Śmiejemy się, że luksus jaki w życiu mamy polega na tym, że jestem w domu. Sprawia mi dużo radości dbanie o najbliższych z uważnością. Zatrzymując się usłyszałam własne potrzeby, rozpoczęłam studia psychologiczne, które właśnie kończę. Kryzysowa sytuacja pozwoliła mi także skonfrontować się z własną siłą, doświadczyłam jej , pomaga mi to w stawianiu dzisiaj granic. Świadome i powolne życie ma dużo większy smak. Dzisiaj mamy dla siebie dużo więcej akceptacji. Staram się być wdzięczna za każdą chwilę- nauczyłam się tego odwiedzając mojego Męża w szpitalu. Ilość cierpienia tam nagromadzonego była trudna do zniesienia. Wypracowałam sobie wtedy sposób na to- szłam tam ciesząc się, że go zobaczę, że usiądę, zatrzymam się i będę. Po prostu będę. Proszę mi wierzyć to działa.
 
Gdybyś miała wskazać co dało Ci to doświadczenie, czego Cię nauczył ten trudnym czasie, co to było?  
Gdybym miała w kilku słowach streścić najważniejsze rzeczy jakich nauczyło mnie to doświadczenie to są, uważność, świadomość, wdzięczność za pozornie błahe rzeczy.
 
Odpowiedz


Nowe posty z tego działu muszą zostać zaakceptowane przez moderatora.
[-]
Szybka odpowiedź
Wiadomość
Wpisz tutaj swoją odpowiedź.

Weryfikacja obrazkowa
Wpisz tekst znajdujący się na obrazku w pole poniżej. Ten proces pozwala chronić forum przed botami spamującymi.
Weryfikacja obrazkowa
(wielkość znaków nie ma znaczenia)

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości