Odczułam jak kruche jest życie i jak łatwo je stracić
#1
Rainbow 
 
1. Jak wyglądało Twoje życie przed wypadkiem? Czym się zajmowałaś?
Moje życie przed wypadkiem pochłaniało całą energię psychiczną i fizyczną, było bardzo wymagające. Studiowałam medycynę, trenowałam sporty walki, a weekendami oddawałam się szalonemu życiu towarzyskiemu – jak typowa studentka. Moim sposobem na odreagowanie stresu był alkohol. Na szczęście w pewnym momencie zorientowałam się, że jest go w moim życiu za dużo. Postanowiłam żyć lepiej, zdrowiej. Uprawiałam coraz więcej sportu, przeszłam na dietę, przestałam pić. Czułam się coraz lepiej.
 
2. Kiedy wydarzył się wypadek?
Pewnego wieczoru znajomi ze studiów namówili mnie na spotkanie w niewielkim gronie, w domu kolegi. Aby nie ulec pokusie i nie pić, pojechałam tam samochodem. Niestety pokusa okazała się za mocna – skusiłam się na kilka drinków. Zostałam na noc u przyjaciela, aby w południe następnego dnia pojechać na obiad do babci, której mieszkanie znajdowało się kilka ulic dalej.
Czułam się zmęczona, ale byłam pewna, że po tylu godzinach nie mam już we krwi alkoholu. Myliłam się.
 
3. Co dokładnie się wydarzyło?
Jechałam do babci, z nieba zaczęła się sączyć mżawka, ulice stawały się wilgotne. Na trzypasmowej jezdni nie było dużego ruchu, więc bez zastanowienia przycisnęłam pedał gazu. Jechałam zbyt szybko i nie zauważyłam zmieniających się świateł – samochody zatrzymały się na czerwonym, a ja zorientowałam się w ostatnim momencie. Było to dokładnie na wysokości dziekanatu mojej uczelni. Starałam się wyminąć zwalniające samochody i wjechać na pas zieleni, jednak jechałam za szybko, a ulice były zbyt mokre. Z dużą prędkością zahaczyłam o czerwone Punto naprzeciwko mnie, a ono uderzyło w samochód przed sobą. Z Fiata wyszły dwie kobiety, jednej leciała krew z okolicy ucha, więc szybko kazałam jej usiąść i zbadałam ją neurologicznie bojąc się, że pasażerka ma pękniętą czaszkę. Na szczęście okazało się, że nic nikomu się nie stało. Kiedy przyjechała policja i zbadała mnie alkomatem, okazało się, że miałam we krwi ilość alkoholu znacznie przekraczającą dozwolony poziom. Wyszłam z radiowozu, nie mogąc uwierzyć w to co usłyszałam, ze stresu zwymiotowałam, a potem straciłam przytomność.
Obudziłam się w szpitalu podczas badań. Miałam przemieszczone kręgi i wstrżąśnienie mózgu, jednak nie zgodziłam się zostać na oddziale na obserwacji. Badanie krwi wykazało, że moja wątroba i trzustka nie pracują poprawnie, co mogło wpłynąć na wydłużony czas trawienia alkoholu.
 
4. Co było dalej? Jak wtedy wyglądało Twoje życie?
Zerwałam wszystkie kontakty ze znajomymi z uczelni. Wzięłam urlop dziekański. Moja sprawa sądowa toczyła się przez pół roku (udało się zakończyć ją bez wyroku dzięki bardzo dobremu prawnikowi). Zaszyłam się w domu, starając uporać z emocjami. Poszłam na terapię, niestety zupełnie nieudaną. Kłóciłam się z rodzicami, u których mieszkałam. Po kilku tygodniach postanowiłam rzucić studia. Chciałam odciąć się od wszystkiego, co było związane z czasem wypadku. Emocje i złe sny zagłuszałam używkami, które stawały się moją codziennością.
Powoli zaczęłam się podnosić. Znalazłam pracę – najpierw jako recepcjonistka, następnie poszłam na staż w agencji reklamowej. Zostawiłam ówczesnego chłopaka, który nie był dla mnie wsparciem. Szybko znalazłam partnera, który obecnie jest moim mężem. Rozpoczęłam studia zgodne z moją pasją – psychologię.
Mój długi okres zdrowienia, podczas którego doświadczyłam PTSD, uzależnienia, stanów lękowych etc., zakończyła udana ciąża., która przypieczętowała moją stabilność.
 
5. Czy możesz opowiedzieć o trudnościach jakie napotykałeś / napotykałaś w tym czasie? Co było takiego, co przeważyło nad nimi, jak je przezwyciężałeś, aby podejmować kolejne kroki?
Nie pamiętam konkretnych zniechęceń i trudności – cała ta droga aż do momentu ciąży to były same powstania i upadki, ciągłe zwątpienia, próby odszukania siebie gdzieś indziej i popadania w kolejne problemy.
 
 
6. Czy pamiętasz jakieś ważne punkty przełomowe w Twoim życiu po wypadku, w procesie leczenia, dochodzenia do siebie po wypadku? Co było najtrudniejsze i jak sobie z  tym poradziłaś?
Pamiętam głównie negatywne momenty przełomowe – poranki, kiedy nie potrafiłam wstać z łóżka, kiedy dostawałam ataków paniki, pierwsze lęki. Pamiętam drugą nieudaną terapię oraz stratę drugiej pracy z powodu częstych nieobecności.
Leczenie – pamiętam pierwsze złagodzenie objawów lęku i nerwicy po lekach i to jest jeden z niewielu pozytywnych aspektów.
Wszystko  było najtrudniejsze.
 
7. Gdybyś miała wskazać pięć rzeczy, które były Ci pomocne w radzeniu sobie po wypadku, co to było? , np. czy było coś co motywowało Cię do ćwiczeń rehabilitacyjnych, układania sobie życia na nowo, co Ci pomogło w odbudowaniu rzeczywistości na nowo? Skąd brałaś siły?
Wydaje mi się, że w tamtym czasie jedyną osobą pomocną był mój partner, który wspierał mnie w każdej mojej decyzji. Nawet w tych błędnych. Do układania życia na nowo pchało mnie przekonanie, że muszę pokazać wszystkim, że sobie poradzę sama.
 
8. Czy obecność innych osób w procesie leczenia i rehabilitacji miała dla Ciebie znaczenie? Jeśli tak, to jakie? Tu możesz wskazać  osoby, które pojawiły się na tej drodze, które jakoś wpłynęły na Twoje życie.  Nie musisz ich tu wymieniać dokładnie z imienia, jeśli nie chcesz, ale dla swoich potrzeb możesz wypisać konkretne osoby, organizacje, mentorów.  Co dała Ci znajomość z nimi, poznanie ich, jakie wsparcie od nich otrzymałaś, jaką rolę odegrali w Twoim życiu po wypadku? Być może te osoby, organizacje, instytucje, programy dalej są dla Ciebie wsparciem. O tym także możesz napisać.
Moja mama wysłała mnie na terapię, ponieważ według niej zaczęłam się „dziwnie” zachowywać, jednak nie łączyła tego z PTSD. Ja również, dlatego terapia się nie udała. Rodzice zgubili się w tej drodze razem ze mną i nie potrafili mnie wspierać. Ówczesny partner chciał wspierać mnie bezwarunkowo, więc nie zauważał błędów i powolnego wpadania w uzależnienia.
 
 
9. Jak Twoja sytuacja wygląda teraz? Co Ci pomaga?
Obecnie mam stałą angażującą pracę, męża i dziecko, a także rozwijam swoją pasję poprzez studia. Pomaga mi codzienny spokój wynikający z poukładanego życia, stabilizacja.
 
 
10. Co zmieniło się od czasu wypadku w Twoim myśleniu o życiu, o sobie, etc.?
Odczułam jak kruche jest życie i jak łatwo je stracić. Nigdy nie obawiałam się śmierci, a teraz wiem, że poprzez nieodpowiedzialne zachowanie mogłabym sprawić potworne cierpienie wielu najbliższym osobom.
 
 
11. Co chciałabyś powiedzieć osobom, które są na początku tej drogi?
Mów głośno o tym, co się stało. Nie bój się szukać pomocy. A także: najgorsze już nastąpiło, jeśli uważasz, że dotknąłeś dna, to teraz może być już tylko lepiej.
 
 
12. Jeśli miałbyś nadać tytuł swojej historii, jak by on brzmiał?
Do piekła i z powrotem.
 
Mika to dzielna studentka psychologii, wcześniej studiowała medycynę. Dziś to szczęśliwa mama, żona i spełniona kobieta. Walczy o każdy dzień, bo wie że najgorsze już za nią. 
Z Miką rozmawiała Wiktoria Dróżka
 
Dziękujemy za podzielenie się Twoją historią i Twoim doświadczeniem.
Wierzymy, że dzieląc się tym wszystkim co jest częścią Twojego życia, możesz pomóc innym.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Odpowiedz


Nowe posty z tego działu muszą zostać zaakceptowane przez moderatora.
[-]
Szybka odpowiedź
Wiadomość
Wpisz tutaj swoją odpowiedź.

Weryfikacja obrazkowa
Wpisz tekst znajdujący się na obrazku w pole poniżej. Ten proces pozwala chronić forum przed botami spamującymi.
Weryfikacja obrazkowa
(wielkość znaków nie ma znaczenia)

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości