Dzięki cudownym ludziom wygrałam walkę z nowtworem
#1
Heart 
Jak wyglądała historia Twojej choroby?
Od zawsze miałam problemy z poruszaniem. Jako dziecko miałam nie mówić, nie chodzić, według lekarzy miałam nawet nie rozumieć otaczającego świata. Na szczęście większość z tych przewidywań się nie sprawdziła. Chodziłam do normalnej szkoły, zupełnie nieprzygotowanej do potrzeb osób niepełnosprawnych. Chociaż wymagało to sporego wysiłku i zaangażowania, zarówno z mojej strony i mojego otoczenia. Był to czas, który bardzo dobrze wspominam, miałam całkiem dobry kontakt z rówieśnikami, zawsze mogłam liczyć na ich pomoc. Nauczyciele na początku martwili się, żeby nie stało się nic złego, szybko jednak wszyscy nauczyli się, że mam problemy z poruszaniem, ale to nie znaczy, iż należy stosować specjalną taryfę ulgową. Zaraz po zakończeniu szkoły średniej zrobiłam rutynowe badanie krwi, ponieważ zgłaszałam złe samopoczucie i ogólne osłabienie. Wyniki niestety nie wyszły dobre, okazało się wówczas, iż będę musiała zmierzyć się z chorobą nowotworową. Dostałam przynajmniej odpowiedz, dlaczego tak kiepsko się czułam w tamtym czasie.
 
 
Czy pamiętasz ważne punkty, momenty przełomowe w Twoim procesie leczenia?  Kiedy dowiedziałaś się o chorobie czy zdawałaś sobie sprawę z konsekwencji jakie niesie za sobą Twoja choroba?
 Psychicznie nie było łatwo, szczególnie na początku mojej walki o powrót do zdrowia. Nie pamiętam pierwszych 24h po tym jak usłyszałam: Ma Pani nowotwór potrzebna będzie chemia, może radioterapia. Nie mam pojęcia, jak udało mi się bezpiecznie wrócić do domu. Tego dnia zmieniło się wszystko. Dziś wiem, że były to zmiany na lepsze. Plany dotyczące pójścia na studia zostały przełożona na później. Najważniejsze stało się pokonanie choroby. Założyłam, że muszę zrobić wszystko, aby jak najszybciej pozbyć się Feliksa, czyli nowotworu. Wtedy bardzo mocno zweryfikowały się wszystkie znajomości i przyjaźnie. Niektórzy odeszli,  inni na samym początku mojej trudnej drogi nie potrafili ze mną rozmawiać, mówili: nie gniewaj się, ale nie wiem co mam Ci teraz powiedzieć. Na szczęście wszyscy nauczyliśmy się funkcjonować w nowej trudnej sytuacji. Bez wątpienia, bez ogromnego wsparcia ze strony najbliższych przyjaciół i jednego z rodziców. Moja walka o siebie byłaby jeszcze trudniejsza, a kto wie może nawet całkiem bym się poddała.
 
 
Czy obecność innych osób w procesie leczenia miała dla Ciebie znaczenie? Jeśli tak, to jakie? Tu możesz wskazać  osoby, które pojawiły się na tej drodze, które znacząco wpłynęły na Twoje życie.   
Bardzo duże znaczenie miało wtedy dla mnie to, że mam do kogo wracać i dla kogo walczyć. To dzięki tym cudownym ludziom, którzy bardzo wspierali mnie w walce, mającej na celu pokonanie Feliksa. Dzięki moim Aniołom wiedziałam, że nie ważne jest to, czy mam piękne, długie włosy, czy przeciwnie nie mam ich wcale, czy noszę chustę, czy wychodzę na ulice z gołą głowa jak kolano, czy mam świetny humor, czy leżę w łóżko i mam wszystkiego dosyć -  Oni są ze mną. Słyszałam od nich - jesteśmy z Tobą. Kolejną osobą, która w tamtym czasie była wsparciem, nie do przecenienia był lekarz prowadzący. Pamiętam do dziś jedno z najważniejszych zdań jakie wówczas padły: Ja ze swojej strony zrobię  wszystko, co będę mógł, żeby Pani pomóc, ale to zaledwie 40% sukcesu 10% to szczęście, a pozostałe 50% to Pani pozytywne nastawienie do walki z chorobą bez tego nic nie poradzę, choćbym bardzo chciał.
 
 
Jak Twoja sytuacja wygląda teraz? Co Ci pomaga?
Dziś jestem zdrowa , muszę tylko raz na jakiś czas powtarzać badania, aby sprawdzić czy wszystko jest dobrze. Wróciłam do normalnego życia. Jednak zaraz po tym jak pokonałam Feliksa stałam się przewrażliwiona. Wszystkich znajomych, część z nich przypadkowo napotkanych na swojej drodze namawiałam do tego, żeby się badali, aby nie musieli przechodzić takiej samej trudnej drogi. Mówiłam do wszystkich, że nie pójdę spać, bo szkoda czasu. To był dla mnie odpowiedni moment na konsultację u specjalisty. Potrzeba było zaledwie kilku spotkań, abym zrozumiała, że nie muszę robić wszystkiego naraz i natychmiast, bo mam przed sobą przecież całe życie. Jak tylko będę chciała to zdążę wszystko zrobić.
 
Co chciałabyś powiedzieć osobom, które są na początku podobnej drogi powrotu do zdrowia?
Każdej osobie zdrowia, niezależnie od tego czy jest to walka związana z chorobą, czy wypadkiem chciałabym przekazać, aby postarać się znaleźć wśród swojego otoczenia osoby, na które zawsze będzie mogła liczyć, z którymi będzie mogła otwarcie rozmawiać, że świat jest piękny i wspaniały, nawet wtedy, kiedy ma się wrażenie, że dotychczas wszystko się zawaliło. Nie należy się wstydzić korzystania z pomocy specjalisty. To naprawdę pomaga,  wiem to z własnego doświadczenia. Dodam w komunikacie dla tych osób - postaraj się czymś zając, ale nic na siłę. Zrób wszystko co możesz, aby myśleć pozytywnie,  dużo siły i wytrwałości życzę.
 
Z Magdą rozmawiała Wiktoria Dróżka.

Dziękujemy za podzielenie się Twoją historią i Twoim doświadczeniem.
Wierzymy, że dzieląc się tym wszystkim co jest częścią Twojego życia, możesz pomóc innym.
 

Magdalena - ma 30 lat, cierpi na porażenie mózgowe, chorowała na raka, wychowywała się w Domu Dziecka w Warszawie.  Dziś to niezwykle silna kobieta, do niedawna wolontariuszka w CZD w klinice rehabilitacji pediatrycznej, gdzie spędzała dużo czasu z dziećmi, które mają skomplikowaną sytuację zdrowotną. Mimo trudności z poruszaniem codziennie chce pracować, jest samodzielna. Ma fantastycznych przyjaciół. W najbliższym czasie chce przejść kurs z fundraisingu. Uwielbia książki psychologiczne.  




 
Odpowiedz


Nowe posty z tego działu muszą zostać zaakceptowane przez moderatora.
[-]
Szybka odpowiedź
Wiadomość
Wpisz tutaj swoją odpowiedź.

Weryfikacja obrazkowa
Wpisz tekst znajdujący się na obrazku w pole poniżej. Ten proces pozwala chronić forum przed botami spamującymi.
Weryfikacja obrazkowa
(wielkość znaków nie ma znaczenia)

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości